Po meczu powiedzieli:Rita Liliom ( Stal Mielec): Grałyśmy dzisiaj naprawdę dobre zawody. Może nie zaczęłyśmy rewelacyjnie, ale z biegiem czasu było tylko lepiej. Mamy w zespole zawodniczki, które nie mogły przyjechać z nami do Dąbrowy. Dlatego też starałyśmy się je zastąpić, a na domiar złego straciłyśmy Ulę (Urszula Bejga - przyp. red.), która doznała kontuzji w ostatnim secie. Jestem zadowolona i myślę, że reszta drużyny również się cieszy.
Magdalena Śliwa (kapitan Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza): Chciałam pogratulować mielczankom, które rozegrały bardzo dobre spotkanie, z wielką wolą walki do samego końca. Zagrałyśmy dobrze w pierwszym secie, natomiast w pozostałych nasza postawa nie wyglądała najlepiej. Gratuluję rywalkom waleczności o każdą piłkę: to właśnie zadecydowało o tym, kto dzisiaj wygrał mecz.
Adam Grabowski (trener Stali Mielec): Chciałem podziękować dziewczynom za charakter i serce do gry. Nie będę mówił o aspektach taktyczno-technicznych, gdyż tak, jak powiedziała Magda, u nas przede wszystkim zagrało serce. Do tego wszystkiego doszła wola walki o każdy mały punkt. To było chyba kluczowe dla dzisiejszego meczu.
Waldemar Kawka (szkoleniowiec Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza): Wywiezienie trzech punktów jest dla Stali sukcesem. Zagraliśmy słabe spotkanie, cały zespół grał słabo, niestety graliśmy ospale. Drużyna z Mielca była osłabiona, więc nie wiem czy podświadomie zawodniczki sądziły, że wygramy spotkanie spacerkiem. O zaangażowaniu już wcześniej wszyscy powiedzieli - to było widać gołym okiem, kto chciał to spotkanie bardziej wygrać. Mała skuteczność w ataku, mało mądrości w ataku. Im dłużej trwał mecz, tym większa nerwowość w poczynaniach i słabsza postawa. Pozostaje mi przeprosić wszystkich, którzy byli na tej hali za naszą postawę, gdyż wyglądało to źle i mamy tego świadomość. Co roku przed świętami robimy sobie bardzo zły prezent. Trzeci rok z rzędu przed świętami przegrywamy. Nie dopuszczaliśmy myśli, że tak będzie. Świat się jednak nie kończy i gramy dalej. Mam nadzieję, że z lepszym skutkiem.